Legendarna rymowanka: częste mycie skraca życie / skóra się ściera i człowiek umiera czasami ma zastosowanie w stomatologii.

Zdarzają się pacjenci z obsesją na punkcie mycia zębów. Szorują długo, często i mocno. Może o próchnicę u nich trudniej, ale dziąsła znoszą to fatalnie.

Przyczyną może być niewłaściwie dobrana szczoteczka, zły sposób mycia, albo po prostu „zmęczenie materiału” – w końcu nasze jamy ustne nie są ewolucyjnie przystosowane do intensywnego szorowania po 20 razy na dobę.

Dlatego warto zachować rozsądek – dbać o zęby, szczotkować, płukać, stosować nici. Ale  wszystko z głową. Większość pacjentów to rozumie.

Jeśli ktoś jest wyjątkowo oporny i obstaje przy swoim, powinien raczej pójść do psychiatry, a nie dentysty. Piszę to pół żartem, pół serio, bo zdarzają się przypadki nerwicy natręctw polegające właśnie na niekontrolowanej potrzebie mycia zębów…