Jak nazwać gabinet dentystyczny?

Nie pamiętam, czy przypadkiem już o tym nie pisałem, ale na każdym kroku dochodzę do wniosku, że nazwy polskich gabinetów dentystycznych są kulawe i nudne.

Wszędzie tylko wariacje na temat „dentów” i „stomatolów”. To samo jest z logotypami. Albo śnieżnobiałe zęby, albo zielone jabłuszka, albo jabłuszka gryzione przez zęby. Kolory też wszędzie te same. Królują zielony i niebieski, oczywiście obowiązkowo w medycznych odmianach.

Marzy mi się nieco więcej polotu w polskiej stomatologii… moje serce radowałoby się, gdyby w naszym wspaniałym kraju działały gabinety, noszące dumne nazwy, takie jak: „A co Ci zależy?”, „Nic do stracenia”, „Zęby z gęby”, ”Jezus Cię kocha” (już o tym pisałem), „Powiadomimy Twoich bliskich” albo „Wiertła kontratakują”…

Gdyby tak na szyldach widnieli roześmiani stomatolodzy z lśniącymi wiertarkami… albo gdyby ząbki w logach same rozprawiały się z próchnicą (wiertłowo lub bezwiertłowo)…

A wszystko to w odcieniach królewskiej purpury, w złocie, w czerwieniach! We wzorkach, groszkach, panterkach i zawijasach!

Ależ byłoby pięknie… chyba naprawdę potrzebuję urlopu…