Doskonale wiem, jak trudnym do wykonania zadaniem jest wypłukanie ust po zabiegu dentystycznym. Szczególnie po takim ze  znieczuleniem.

Na hasło „proszę wypłukać” niedoświadczony pacjent zwykle opluje się, pochlapie itd. Doświadczony dentysta powinien w tym momencie na moment zniknąć, żeby dać pacjentowi trochę swobody i czasu na doprowadzenie się do ładu. Powinien też zadbać o dostęp do wody i chusteczek – ale to oczywistość.

Czasami mam wrażenie, że dentyści bagatelizują temat wrażliwości pacjentów tego typu sytuacje. Niby dla dentysty to wszystko, co dzieje się w gabinecie to codzienność, ale dla pacjenta już nie – nie każdy dorosły człowiek przyzwyczajony jest przecież np. do tego, że ktoś mu dłubie w ustach, do ślinienia się w miejscach publicznych itd.

A może jestem przewrażliwiony i z pacjentami nie ma co się „cackać”?